- Nie... - słychać było żałosny jęk Hermiony. Dziewczyna z całej siły cisnęła bluzę na szafkę, po czym usiadła na pachnącym świeżą farbą krześle. Belki wbijały się jej w obolałe plecy, jednak ona nie zwracała na to uwagi. Oparła głowę o oparcie i opuchniętymi od płaczu oczami spojrzała na sufit. Gdy była już bliska zaśnięcia, rozbudziwszy się wstała i zapaliła światło. Podeszła do świeżo pomalowanej ściany i zerwała ze złością plakat z uczniami Hogwartu. Z wściekłą miną podarła go na kawałki. Jej uwagę przykuła widniejąca pomiędzy Ślizgonami twarz Malfoya i jego łobuzerski uśmiech. Delikatnie podniosła kawałek papieru i przypatrywała się mu przez kilka sekund. Po chwili ze łzami w oczach zgniotła go i rzuciła nim o ścianę. Zdenerwowana pomaszerowała do sypialni i chwyciła romantyczną powieść. Aby oderwać się od okropnej rzeczywistości, włączyła lampkę i zagłębiła się w ulubionej lekturze...
Po kilku minutach z książkowego świata wyrwał Hermionę dzwonek do drzwi. Żwawo, lecz niechętnie ruszyła do wyjścia. Pociągnęła za klamkę i jej oczom ukazała się twarz Malfoya.
- Czy moglibyśmy porozmawiać? - zapytał ze skruszoną miną.
- Nie sądzę - odparła chłodno, po czym zamknęła mu drzwi przed nosem. Czuła jak gorąca łza zsuwa się jej po policzku. Oparła się plecami o ścianę i powoli policzyła do dziesięciu. To wszystko przypominało dziecinną zabawę. Najpierw ona odwraca się od Malfoya, potem Malfoy odwraca się od niej i tak przez cały czas. Po chwili zastanowienia, wzieła głęboki wdech i otworzyła drzwi.
- A jednak zaczekałeś... - powiedziała cicho Hermiona i gestem zaprosiła go do środka. Chłopak odpowiedział jej przyjaznym uśmiechem i bez zastanowienia wszedł do mieszkania. Oboje usiedli obok siebie na beżowej sofie i przypatrywali się sobie chwilę w krępującej ciszy.
- Przepraszam, że tak okropnie się wobec ciebie zachowałem, Hermiono - rzekł skruszony Draco. Dziewczyna zerknęła porozumiewawczo na gościa. W pokoju znowu zapanowała cisza. Malfoy niepewnie poniósł rękę i położył ją delikatnie na drżącej dłoni Hermiony. Gryfonka spojrzała na niego lekko wystraszonym wzrokiem i szybko zabrała rękę. Chłopak powoli wstał i łobuzersko puścił do dziewczyny oko. Po kilku sekundach ona również podniosła się z kanapy i odprowadziła gościa do drzwi.
Po opuszczeniu przez Draco domu, Hermiona zadumana weszła do salonu. Z uśmiechem na ustach podniosła zgnieciony wcześniej kawałek papieru i rozprostowała go starannie. Spojrzała prosto w oczy małemu Malfoy'owi na obrazku i pocałowała go w papierowy nos. Po ostatnich wydarzeniach dziewczyna miała wrażenie, że opinia Harry'ego o Ślizgonie jest niezbyt zgodna z rzeczywistością. Draco na pierwszy rzut oka wydawał się bezuczuciowym, rozpieszczonym nastolatkiem, lecz tak naprawę był czarującym i wrażliwym młodzieńcem. Hermiona uświadomiła sobie wtedy, że właściwie w ogóle go nie zna. Co więcej, bardzo chciała go poznać. To właśnie ta chwila była początkiem ogromnej, silnej miłości, która mimo wielu trudności i problemów będzie w stanie przetrwać dosłownie wszystko...
~To był właśnie rozdział V. mam nadzieję, że Wam się spodobał. Jeśli tak (lub nie) zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwilka, a dla mnie motywacja do dalszego pisania. :)
Super, ale jakoś nie za długie. :/ Rozdział tylko o wizycie Malfoy'a? Błagam, rób dłuższe! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam autorka bloga ----> http://strachprzezmilosc.blogspot.com/
Znowu trochę krótkie... ale czekam na jakiś długi rozdział ;) życzę weny i pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńFajne tylko trochę się we wszystkim gubię ;/
OdpowiedzUsuńWłaśnie trochę później może być ale żeby było dłuższe !!!
OdpowiedzUsuńNastępny rozdział będzie dłuższy, ale potrzebuję więcej czasu. ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że Draco tak szybko wyszedł, ale cóż...nie można mieć wszystkiego.
OdpowiedzUsuń