czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział III

    Hermiona poczuła silny uścisk kościstej ręki na szyi. Ktoś mocno przycisnął ją do chłodnej ściany. Dziewczyna nadaremnie próbowała wyrwać się z uścisku.
    - Hermiona Granger - rzekł przerażająco niższy głos dziwnie przeciągając każdą samogłoskę. Gryfonka doskonale wiedziała z kim ma do czynienia. Mocno zacisnęła rękę na różdżce. - Dawno się nie widzieliśmy, prawda? - dodał Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać.
    - Voldemort - powiedziała cicho pod nosem dziewczyna.
    - A więc jeszcze mnie pamiętasz... - szepnął beznamiętnie Czarny Pan, uśmiechając się przy tym złośliwie. Hermiona czuła na sobie jego ohydny oddech. Czuła jak jego wstrętna twarz coraz bardziej zbliża się do niej. Czuła jak jego różdżka coraz mocniej wbija się w jej krtań. Bardzo chciała ukryć swój strach, lecz nie wychodziło jej to zbyt dobrze. Drżącą ręką odsunęła włosy z czoła i dumnie wyprostowała plecy. W przeciwieństwie do dyrektora Hogwartu - Albusa Dumbledora - nie przepadała za luźnymi pogawędkami z Voldemortem tuż przed walką. W związku z tym, starała się jak najbardziej skrócić to spotkanie.
    - Dlaczego znowu mnie dręczysz? - zapytała odważnie. Tak naprawdę bardzo bała się odpowiedzi i wolałaby jej nie znać. Chciała tylko zamknąć oczy i nagle znaleźć się w innym miejscu. Wiedząc, że to i tak nic nie da, przez cały czas miała nadzieję, że niespodziewanie okaże się, że to był tylko zły sen. Próbowała nawet kilka razy ukradkiem uszczypnąć się w ramię, jednak bezskutecznie.
    - Oh... Nawet nie mów, że nie wiesz... - odezwał się Voldemort, niebezpiecznie coraz bardziej podnosząc ton głosu. - Byłem o krok od zabicia Pottera, ale ty... Ty musiałaś się zjawić! - wykrzyczał zaciskając rękę na szyi Hermiony tak bardzo, że gdyby przytrzymał ją ułamek sekundy dłużej, dziewczyna byłaby już nieżywa. Hermiona upadła na ziemię z trudem łapiąc powietrze i krztusząc się co chwilę. Lodowatą dłonią delikatnie rozmasowała obolałe miejsce i powoli wstała, podpierając się o ścianę. Spojrzała na próbującego się uspokoić napastnika i bez zastanowienia, z całej siły uderzyła go w twarz. Szybko jednak zrozumiała, że to był błąd. Bardzo duży błąd. Czarny Pan odwrócił się i z zaskoczeniem spojrzał porażającym wzrokiem prosto w oczy Hermiony. Dziewczyna głośno przełknęła ślinę.
    - Pożałujesz - odpowiedział jedynie i zaśmiał się szyderczo. Wycelował różdżką w serce Hermiony i...
    - Expelliarmus! - krzyknął zupełnie inny, znajomy głos. W pomieszczeniu błysnęło czerwone, oślepiające światło...



~Mam nadzieję, że podobał się Wam III rozdział. Jeśli tak zostaw komentarz i wyraź swoją opinię. :)

4 komentarze:

  1. Genialnie już nie mogę się doczekać nowego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zyskałaś nowego czytelnika.
    Zaciekawilo mnie twoje opowiadanie. ;*
    Czekam na nexta i życzę weny :)

    jogurtowa1001
    ( p.s. Zapraszam do siebie )
    ashleyslifestorybyjogurtowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. O_O Jestem w szoku... Spodziewałam się wszystkiego, ale nie Voldemorta

    OdpowiedzUsuń